Do najzdrowszych nie należy, ale ta sklepowa tym bardziej… jakieś tam tłuszcze utwardzone czy inne gumy arabskie… no może przesadziłam, ale faktycznie lepiej nie przedawkować. Od czytania składu może zrobić się słabo.
Oczywiście słodkie raczej lubimy, a że wychodzimy z założenia, że lepiej zjeść czekoladę niż inną ekspresową przekąskę… próba została podjęta i chyba z sukcesem. Dorobiliśmy się własnej Nutelli.
Poza goszczeniem na bagietce, jest to alternatywa dla nadzienia czekoladowego do naleśników, kruchych ciastek czy rogalików z ciasta francuskiego.
Składniki:
- 90 gramów orzechów laskowych
- 90 gramów Gorzkiej czekolady min. 60% kakao, im więcej tym lepiej
- 200 gramów Mlecznej czekolady
- 400 gramów Mleka skondensowanego słodzonego, takie w puszce 🙂
Wykonanie:
Najbardziej żmudną pracą jest podprażenie orzechów i pozbycie się z nich skórki. Jeśli tego nie zrobimy, będziemy mieć Nutellę w wersji gorzkiej, generalnie „fuj!”. Ja swoje podpiekłam w piekarniku, 150 °C przez ok. 10 minut, dla bardziej opornych skórek zafundowałam powtórkę, może nieco krótszą. Po tym czasie wyjęłam orzechy z piekarnika, trochę ostudziłam i zaczęłam obierać.
Gdy szczęśliwie dobrnęłam do 90 gramów, wrzuciłam je do naczynia TM i zmieliłam na pył 20 sek. / obr 9-10. Zgarnęłam kopystką orzechy z brzegów i zabrałam się za porcjowanie i wrzucanie czekolady. Zalałam całe towarzystwo mlekiem skondensowanym i wrzuciłam na obroty 🙂 6 min/60 °C/obr. 2. Wzbogaciłam o szczyptę soli, co nadaje naszemu miksowi wyrazu.
Strzeżcie się proszę wyrobów czekoladopodobnych. Tutaj nie chodzi o oszczędność. Z takiego zestawu wyszło całkiem sporo Nutelli.